W ważnej chwili o nieważnych rzeczach

Dyskusja na tematy zastępcze tj. legalizacji związków partnerskich, kandydatury posłanki Anny Grodzkiej na wicemarszałek Sejmu, czy nowe sensacyjne informacje o katastrofie smoleńskiej zdominowały przestrzeń medialną. Tymczasem właśnie teraz dokonują się bardzo ważne zmiany, które dotyczą znacznie większej grupy osób niż zmiany w projekcie o związkach partnerskich. A media o tym milczą...

Mam na myśli amerykańską regulację FATCA (Foreign Account Tax Compliance Act). O wspomnianym projekcie zrobiło się głośno (ale tylko w mediach finansowych) w marcu 2010 roku, kiedy to Stany Zjednoczone przyjęły nową ustawę podatkową. Ma ona na celu zidentyfikowanie amerykańskich podatników, którzy mają rachunki w zagranicznych instytucjach finansowych. Jest to narzędzie, dzięki któremu amerykański rząd stara się utrzymać ścisłą kontrolę podatkową osób i instytucji rozliczających się z podatków w innym kraju niż USA. Nową regulacją objęte są osoby mieszkające na stałe w Stanach Zjednoczonych, posiadające obywatelstwo amerykańskie lub status rezydenta w Polsce, a także posiadacze Zielonej Karty, co oznacza kilka milionów osób.



Należy jednak pamiętać, że podatnikiem amerykańskim są również osoby prywatne i instytucje współpracujące z USA - podmioty, które otrzymują dochód z tytułu odsetek, licencji lub wynagrodzeń, co daje kolejne kilka milionów podmiotów objętych regulacją. Finalnie FATCA dotyczy w Polsce przede wszystkim banków detalicznych, korporacyjnych i inwestycyjnych, a także biur maklerskich, firm zarządzających aktywami i ubezpieczycieli, ponieważ to te instytucje będą raportować do IRS (amerykańskiego urzędu podatkowego) w imieniu swoich klientów. Początkowo istniały wątpliwości, czy nowa ustawa będzie zgodna z zarówno unijnymi przepisami, jak i polskim prawem. Niemniej regulacja od dnia 1 stycznia 2013 roku jest obowiązująca, ale nie wiedzieć czemu, nikt w Polsce nie zainteresował się nagłośnieniem tej sprawy.

Tym bardziej, że nowe przepisy budzą niemało kontrowersji. Te największe dotyczą nałożenia na zagraniczne instytucje finansowe obowiązku informowania amerykańskich urzędów skarbowych o rachunkach na rzecz podatników USA. Chodzi tu o przekazanie najbardziej wrażliwych informacji o klientach, co do tej pory było sprzeczne z polską ustawą o ochronie danych osobowych. Amerykańska regulacja zastrzega, że instytucje, które nie dostosują się do nowych przepisów – czyli nie przekażą amerykańskim urzędom skarbowym wymaganych danych - to ich klienci, którzy uzyskują wpływy z USA na swoje polskie konta, mogą stracić 30 proc. tych wpływów (to uśredniona stawka podatku od zysków w USA). Taką kwotę zabezpieczy IRS do momentu aż instytucja finansowa nie prześle stosownego raportu.

Rodzi się więc wiele pytań, które kieruję do organów nadzoru finansowego i Ministra Finansów, o to czy polskie i europejskie instytucje wdrożyły FATCA i jak zamierzają chronić swoich klientów. Jak wygląda cała procedura związana z raportowaniem, czyli sprawdzeniem wszystkich klientów i uzyskaniem od nich potrzebnych informacji? Czy konsumenci mają jeszcze wpływ i prawo utrzymania informacji finansowych w tajemnicy? I na koniec, czy amerykański IRS jest w stanie zabezpieczyć dane, które dostanie od polskich instytucji finansowych?
W dobie, kiedy kolejne tajne informacje, np. o działalności amerykańskich służb specjalnych przenikają do mediów i opinii publicznej, przekazywanie wrażliwych danych kolejnym instytucjom jest bardzo ryzykowne. Dlatego nie mogę pozbyć się skojarzenia z wizją Orwella i jego Wielkiego Brata, który kiedyś był futurystyczną antyutopią, a dziś staje się rzeczywistością – niestety tylko dla wybranych, bo jak widać potencjalny uczestnik życia publicznego z mediów się o tym nie dowie.

Niemniej w ujęciu globalnym widać już efekty wejścia w życie FATCA. Nieprzypadkowe wydaje się coraz powszechniejsze sondowanie pochodzenia potencjalnego klienta, który chce założyć konto w europejskim banku. Widoczne jest również przenoszenie siedzib i kont bankowych dużych firm do Argentyny lub Azji, których systemy urzędów podatkowych są wolne od inwigilacji. Natomiast azjatyccy przedsiębiorcy wycofują się z amerykańskiego rynku, szukając szansy na rozwój w Europie. Wprowadzenie przez Stany Zjednoczone nowej regulacji jest podyktowane chęcią uszczelnienia systemu ściągalności podatków od osób z zagranicy, pozostaje jednak pytanie czy taka zamiana
w długoterminowej perspektywie wyjdzie Amerykanom na dobre. Plany wdrożenia systemu monitoringu zagranicznych kont bankowych ma również Unia Europejska, dzięki czemu Orwell pozostanie wiecznie żywy.

* Powyższy tekst został opublikowany także na łamach "Gazety Finansowej"
Trwa ładowanie komentarzy...