Zaszufladkowani

Kochamy szufladkować. Lubimy uważać, że wyłącznie zawód definiuje człowieka. Bo skoro już ktoś jest na przykład biznesmenem, to przecież jedyną rzeczą, którą się on zajmuje to zarabianie pieniędzy. Tak więc jego zainteresowania mogą być tylko czystą amatorszczyzną.

A tu mogą nas spotkać pewne niespodzianki. Bo pokolenie obecnych prezesów, 40-kilkulatków, często rozpoczynało swoją karierę w innej rzeczywistości i swoją przyszłość widzieli inaczej. Ale nastał ’89 i wszystko odwróciło się do góry nogami. W nowej rzeczywistości ci bystrzejsi szybko odnaleźli się w biznesie.



I tak prezes dużej firmy ubezpieczeniowej, nazwijmy go Pan D., z wykształcenia reżyser teatralny nigdy nie został zapytany przez dziennikarza o recenzję sztuki teatralnej albo filmu. Inny prezes, również dużej firmy ubezpieczeniowej był tanecznym reprezentantem Polski, ale nikt go nie prosił o opinię choreografii w spektaklu.
Co prawda dopuszczamy do naszych myśli, że prawnik może pisać książki, ale tylko naukowe. Tak więc znany adwokat, mecenas D. , w zaciszu domowym pisze książki i to dla dzieci – na polskim rynku w niewielkiej ilości i nie jest to uznawane w Polsce za osiągnięcie, ale za to w Chinach biją nakładem Harrego Pottera.
Właścicielka jednej z największych galerii handlowych w Polsce jest absolutnym i wybitnym kolekcjonerem sztuki, ale nigdy nie jest pytana o ocenę kolejnego biennale czy o trendy we współczesnym malarstwie. A z kolei nowy prezes warszawskiego parkietu pisze wiersze po angielsku, do czego chętnie przyznaje się w wywiadach (nie wiem jednak, czy dobre).

Z drugiej strony nie rzadko zdarza mi się sytuacja, gdy do mojej firmy przychodzi Prezes jakiejś spółki lub właściciel dużego przedsiębiorstwa z drugiego pokolenia i deklaruje, że chciałby być bardziej znany, doceniony i zauważony w mediach. Podczas rozmowy, o tym czego dotychczas dokonał dochodzimy do jego zainteresowań pozabiznesowych i wtedy słyszę:
„Jakie ja mam hobby ? To Pani powinna mi powiedzieć jakie! I byle by nie banalne było! Tenis nie wchodzi w grę - nie będę tyle biegał. No może sztuka ale nie za trudna...”
Ot życie konsultanta…
Trwa ładowanie komentarzy...