I tak prezes dużej firmy ubezpieczeniowej, nazwijmy go Pan D., z wykształcenia reżyser teatralny nigdy nie został zapytany przez dziennikarza o recenzję sztuki teatralnej albo filmu. Inny prezes, również dużej firmy ubezpieczeniowej był tanecznym reprezentantem Polski, ale nikt go nie prosił o opinię choreografii w spektaklu.
Co prawda dopuszczamy do naszych myśli, że prawnik może pisać książki, ale tylko naukowe. Tak więc znany adwokat, mecenas D. , w zaciszu domowym pisze książki i to dla dzieci – na polskim rynku w niewielkiej ilości i nie jest to uznawane w Polsce za osiągnięcie, ale za to w Chinach biją nakładem Harrego Pottera.
Właścicielka jednej z największych galerii handlowych w Polsce jest absolutnym i wybitnym kolekcjonerem sztuki, ale nigdy nie jest pytana o ocenę kolejnego biennale czy o trendy we współczesnym malarstwie. A z kolei nowy prezes warszawskiego parkietu pisze wiersze po angielsku, do czego chętnie przyznaje się w wywiadach (nie wiem jednak, czy dobre).
Z drugiej strony nie rzadko zdarza mi się sytuacja, gdy do mojej firmy przychodzi Prezes jakiejś spółki lub właściciel dużego przedsiębiorstwa z drugiego pokolenia i deklaruje, że chciałby być bardziej znany, doceniony i zauważony w mediach. Podczas rozmowy, o tym czego dotychczas dokonał dochodzimy do jego zainteresowań pozabiznesowych i wtedy słyszę:
„Jakie ja mam hobby ? To Pani powinna mi powiedzieć jakie! I byle by nie banalne było! Tenis nie wchodzi w grę - nie będę tyle biegał. No może sztuka ale nie za trudna...”
Ot życie konsultanta…
